Kajtek uwielbiał zwierzęta. Odkąd pamiętał chciał mieć psa. Niestety ich mieszkanie było zbyt małe i rodzice nie zgadzali się na czworonoga. Opiekował się zatem innymi stworzeniami. Miał chomiki, świnki morskie, papugi, rybki, ale to nie było to samo. Ciągle marudził rodzicom, że chce psa. W końcu obiecali mu, że jak przeprowadzą się na większe mieszkanie, to pomyślą. I przeprowadzili się. Trzeba było jednak je wykończyć. Ciągle brakowało pieniędzy. Ponieważ Kajtek był już całkiem duży, jakoś pogodził się z myślą, że psa będzie miał dopiero, jak sam będzie zarabiał na jego utrzymanie. I pewnego dnia koleżanka na studiach szukała właścicieli dla piesków, które miały przyjść niebawem na świat. Oddawała je właściwie za darmo.
I to były nie byle jakie pieski, tylko owczarki niemieckie. Znowu w głowie Kajtka pojawiła się nadzieja. Porozmawiał z rodzicami, obiecał, że będzie się zajmował zwierzakiem sam i w miarę możliwości postara się go utrzymywać. Rodzice się zgodzili. Kajtek dotrzymał obietnicy i jego pies żył z nim przez wiele wspaniałych lat.