Tagi: nasze korzenie, osoby starsze, rodzina
Babcia – to miłe słowo określa matkę ojca bądź matki. Zwykle jest to najukochańsza osoba na świecie, której zadaniem jest rozpieszczać wnuka swoją bezkrytyczną miłością. Ja praktycznie nie miałam babci – jedna zmarła, gdy miałam trzy lata, druga później, ale praktycznie jej nie widywałam. Ona kiedyś zostawiła swoje dzieci odchodząc do innego, stąd nigdy nie było w naszej rodzinie prawidłowych więzi. I jeśli teraz myślę o kimś, kogo tym słowem mogłabym określić, to od razu przychodzi mi na myśl koleżanka z poprzedniej pracy. Siedziałyśmy razem w pokoju, ta pani urodziła się jeszcze przed drugą wojną światową, miała bialuteńkie włosy z trwałą ondulacją i wszyscy mówili na nią „Babcia”.
Oczywiście tak, by ona nie słyszała i nie wiadomo, czy znała swoją ksywkę, czy nie. Z pozoru chłodna, jednak była to osoba bardzo serdeczna i służyła pomocą, gdy było to możliwe. Szukała rozwiązań, a że była osobą doświadczoną i inteligentną, warto było jej słuchać. Mamy ze sobą jeszcze sporadyczny kontakt do dziś.